poniedziałek, 22 grudnia 2014

Cz. 5 To, że jestem bogaty, nic nie zmienia!

Cz. 5 "Wycieczka szkolna? Nie chcę jechać!"

 Pod koniec września, wychowawczyni zakończyła lekcję niespodzianką. Jedziemy w październiku na wycieczkę klasową. Wszyscy się ucieszyli. No, prawie. Tylko ja nie byłem szczęśliwy... Nigdy nie lubiłem wyjazdów, szczególnie szkolnych. Zerknąłem na prawo. Ujrzałem promienny uśmiech Lilki. Pani też była zadowolona z ogólnej reakcji klasy. Zadzwonił dzwonek. Na przerwie, dziewczyny dzieliły się na trzyosobowe grupki, ponieważ tylko takie pokoje będą w ośrodku. Lila zniknęła w tłumie koleżanek. Usiadłem na ławce, opierając się o ścianę. Przymknąłem oczy. Po głowie chodziła mi tylko jedna myśl.

                          "Do kogo dopasują mnie w tym roku?"

            - Kamil? Hej... Kamil? - "Co to za głos w mojej głowie? Moment... skądś go znam... " - KAMIL! - ostatni krzyk wyrwał mnie z transu. 
            - C-co..? - zapytałem, lekko oszołomiony.
            - Mamy do ciebie pytanie. Nie chciałbyś może, być z nami w pokoju na wyjeździe? - po chwili dotarło do mnie co się dzieje. Olaf, powszechnie znany jako Olo, usiadł obok mnie. Darek kucnął naprzeciwko. 
            - Słuchamy pana. - Darek puścił do mnie oko. Miał niski, przyjemny dla ucha głos. Nie był, ani gruby, ani chudy. Lekko kręcone, blond włosy, delikatnie przysłaniały orzechowe, błyszczące entuzjazmem oczy. Olo był brązowowłosym, wysokim, bardzo chudym chłopakiem, o piwnych oczach. Obydwaj wyglądali dość dziwacznie w mundurkach.
            - Nie macie nic przeciwko? - zapytałem dla pewności zerkając, to na jednego, to na drugiego. Uśmiechnęli się w tym samym czasie.
            - Pomyśl przez chwilkę. - powiedział Olo
            - Pytalibyśmy się ciebie o to, jakbyśmy tego nie chcieli? - zapytał Darek.
            - Raczej nie. - skończył Olo. Teraz to ja się uśmiechnąłem. Miałem wielką szansę zdobyć przyjaciół. Nie miałem zamiaru zmarnować tej szansy.
            - To co? - powiedział po chwili Darek.
            - Skoro nie macie nic przeciwko, to chętnie. - powiedziałem szczerząc zęby. Wstałem. Byłem naprawdę szczęśliwy. Jak nigdy dotąd. Pierwszy raz cieszyłem się na wyjazd klasowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz