Cz. 4 "Chcę cię bliżej poznać - nic o tobie nie wiem!"
Następnego dnia wyszedłem z domu o siódmej. Spokojnie zdążyłem na metro. Gdy wszedłem do szkoły i przebrałem buty, ruszyłem w stronę klasy. Miałem jeszcze trzydzieści minut do lekcji. Usiadłem na ziemi przy drzwiach do sali, założyłem słuchawki, wyjąłem szkicownik i kończyłem dawno temu zaczęty szkic samotnego drzewa. Poczekam na nią. Może przyjdzie wcześniej do szkoły? Gdy skończyłem rysunek, przymknąłem oczy i oparłem głowę o zimną ścianę. Nawet nie zauważyłem, gdy pojawiła się nade mną chuda niska postać. Wyjęła mi słuchawkę z ucha i szepnęła.
- Czego słuchasz? - drgnąłem, gdy usłyszałem znany mi, dziewczęcy, prześliczny głos. Odwróciłem głowę w stronę skąd dochodził. Uderzyłem się o coś i aż syknąłem z bólu. Odsunąłem się trochę i otworzyłem oczy. Obok mnie klęczała Lila, mrużąc oczy i trzymając się za głowę.
- L-lila? - powiedziałem cicho, trochę przestraszony. Dziewczyna spojrzała na mnie. Rozszerzyłem oczy ze zdumienia i przerażenia. Po jej policzkach spływały łzy. - P-przepraszam cię! - miałem problem z mówieniem - strasznie się jąkałem, tylko nie wiem czy to dlatego, że przyćmiewał mnie ból, czy może z powodu sytuacji, w której się znalazłem.
- Przepraszam, że się tak rozkleiłam. Nic się nie stało... - powiedziała to tak smutnym i cierpiącym głosem, że nie brzmiało to przekonująco.
- Płacz nie jest zły. Przepraszam cię, to moja wina. - delikatnym ruchem ręki starłem spływające łzy. - Każdy czasem cierpi. - wczoraj ja cierpiałem przez moje uczucia do niej, a ona dziś przeze mnie, bo z mojej winy, zderzyliśmy się głowami. Nie mówię, że mnie to nie bolało, ale... Rozległ się dzwonek na przerwę, a z klas obok wylewały się tłumy uczniów. Uśmiechnąłem się do Lilki. Wstałem i wyciągnąłem do niej rękę. Chwyciła ją, a ja pomogłem jej wstać. Weszliśmy do klasy, zająłem swoje stałe miejsce. Lila podeszła do mnie z plecakiem.
- Siedzisz sam? - zapytała patrząc na ławkę.
- Tak. - przyznałem się bez bicia.
- Mogę siedzieć z tobą? - jej policzki były czerwone - od płaczu na korytarzu? Czy może...? Nie to niemożliwe! Zarumieniłem się.
- Jasne. - powiedziałem zachęcającym tonem. Poczułem, że robi mi się gorąco.
Do domu wracałem na skrzydłach. Wszystkie lekcje i przerwy spędziłem obok Lilki. Gadaliśmy, śmialiśmy się, żartowaliśmy. Dowiedziałem się, że lubi rysować, a od siedmiu lat uczy się śpiewać. Interesuje się muzyką, gra na pianinie. Ma królika i młodszego brata. Zawsze chciała pojechać na Fiordy. Opowiadała o tym z takim zapałem i wypiekami na twarzy, widziałem radość wspomnień, coś czego najbardziej mi brakowało.
- A ty? - zapytała, gdy skończyła - Czym się interesujesz? Masz zwierzę albo rodzeństwo?
- Podstawówkę spędziłem tylko i wyłącznie na naukę, głównie angielskiego. Gimnazjum też, lecz znalazłem trochę czasu na granie na gitarze. Nie miałem przyjaciół, ani znajomych. Nikt nie mówił mi "cześć" lub "pa". Byłem zbędnym dodatkiem, kujonem skupionym tylko na nauce. To nie wychodziło ode mnie, tylko od klasy. Mój ojciec prowadzi krajową firmę, a mama jest chirurgiem, więc mamy dużo pieniędzy. Jednak ja mam inne zdanie. To, że jestem bogaty, nic nie zmienia! Prawda, jestem synem z bogatej rodziny, rozpieszczonym dzieckiem, mającym wszystko. Jednak to nadal ja... - zakończyłem smutnym tonem. Schowałem twarz w dłoniach. Gdy wreszcie miałem kogoś komu mogłem się wygadać, przesadziłem z desperackim tonem...
- Przepraszam, że wyciągnęłam to z ciebie. - powiedziała Lila ciepłym tonem.
- Lila... Nie przeszkadza ci to? - zapytałem ze zrezygnowaniem.
- Nie. Niby dlaczego? - spojrzała na mnie przyjaznym, ciepłym wzrokiem.
"Właśnie dlatego ją kocham." pomyślałem, uśmiechając się do niej. Jej ciepłe spojrzenie roztapia nie tylko lód duszy człowieka, ale również samo serce.
Hej ;D,
Dzięki, że dotrwaliście do końca czwartej części! Mam nadzieję, że Wam się podoba! Wszystkie krytyki mile widziane! :) Ten blog jest dla Was więc nie bójcie się komentować! Do zobaczenia w następnej części!
Maja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz